O poranku z trudem wstała, kiedy usłyszała pierwsze dźwięki budzika. Wsunęła na zimne stopy skarpetki, ramiona przysłoniła szlafrokiem i udała się do kuchni by przygotować kawę. Popijając czarny napój zastanawiała się co tak naprawdę jest rzeczywistością a co snem.
Podeszła do nocnej szafeczki, skąd wzięła pierścionek i wrzuciła go na samo dno szuflady. Pościeliła łóżko i postanowiła wziąć prysznic. Gdy wróciła do sypialni zauważyła, że wyświetlacz w telefonie dopiero co zgasł. Usiadła na pościeli i odczytała smsa.
"Możemy się spotkać?" - po przeczytaniu, rozchyliła wargi ze zdziwienia a oczy powiększyły się kilkukrotnie. Zastanawiała się, czego może chcieć od Niej były.
Odpisała po dłużej chwili namysłu - "O 15. W miejscu gdzie się poznaliśmy".
Wstała z łóżka, otowrzyła szeroko okno łapiąc głębokie oddechy. Zrzuciła z wilgotnego ciała ręcznik i ubrała się. Nie wiedząc co Ją czeka założyła spodnie i zwiewną bluzkę. Usta posmarowała błyszczykiem, włosy upięła w niesforny koczek. Wsunęła na nogi wygodne buciki, w dłoń chwyciła torebkę i wybiegła z domu.
Przez ogromne korki, bała się, że może się spóźnić na spotkanie. Jednak kilka minut przed czasem postawiła pierwsze kroki przy jeziorze. Od zawsze zastanawiało Ją, dlaczego ludzie w środku miasta, w centrum pełnym dymu i zgiełku stworzyli takie przepiekne miejsce.
Z przemyśleń wyrwał Ją znajomy, przyjemny dla ucha głos.
"Witaj" - wyszeptał z radością.
"Witaj. Czemu chciałeś się ze mną spotkać?" - odpowiedziała ze spokojem.
"Chciałbym z Tobą porozmawiać, przeprosić..." - wymruczał, spuszczając wzrok w ziemie.
"Dobrze, może przejdziemy się?" - chwyciła Go pod rękę i ruszyła szeroką alejką.
Spacerowali kilka godzin, namiętnie rozmawiając o przeszłości teraźniejszości, jednak nigdy nie padło pytanie przyszłość. Nagle zatrzymała się, wielce zdziwiona wypowiedzią byłego.
"Tak, kocham Cię. Nadal Cię kocham.." - wypowiedział głośno słowa, z całą stanowczością.
"Zraniłeś mnie. Nie jestem w stanie Ci tego wybaczyć" - odpowiedziała cicho, po czym zniknęła między drzewami.
Pozostawiła Go samego w ciemnym parku. Udała się do samochodu, gdzie z wszelką cenę próbowała ułożyć swoje myśli. Nie spodziewała się takiego biegu wydarzeń.
"A co z nieznajomym? Co z niedawnym wyjazdem? Może to mi się tylko śniło?" - długo zastanawiała się nad ostatnimi dniami, nie wiedząc co jest prawdą a co nie. Z zamyślenia wybudził Ją telefon z biura.
"A. jutro bądź wcześniej. Mamy do pogadania" - surowy głos szefa rozbudził Ją.
Bardzo szybko wróciła samochodem do mieszkania, po drodze kupując dużą butelke rumu i colę. Oglądając w telewizji po raz enty "Amelie" popijała kolejne łyki drinku. W połowie filmu zasnęła w fotelu.
Przebudził Ją budzik, który bezczelnie zadzwonił po szóstej. Przekręciła się na drugi bok chcąc dalej spać, jednak niespodziewany telefon całkowicie Ją wybudził. Szef nie pozwolił by zaspała.
Z bólem głowy zaparzyła szybko kawę, wzieła poranną toaletę, ubrała się w czarną sukienke, wsunęła na nogi szpilki i wybiegła z mieszkania o mały włos zapominając o kluczykach do auta.
Od rana nadal zastanawiało Ją czy wszystko co się zdarzyło było tylko pieknym snem czy urzeczywistnieniem Jej marzeń.
Wbiegła do gabinetu szefa i czekała w ciszy, myśląc o co może chodzić tym razem.
"Witaj A. Mamy dla Ciebie życiową szansę. Do jutra musisz podjąć decyzję. Wyjazd w delegację do Paryża, wstępnie na pół roku. Zadzwoń do mnie gdy się zdecydujesz" - wypowiedział zimnym tonem i wyszedł z gabinetu zostawiając Ją w ciszy.
Wyszła z pokoju i udała się do sekretarki wypytując czy była przez ostatnie dwa tygodnie w pracy. Coraz bardziej zdziwiona, została poinformowana, że od kiedy zaczęła pracę w firmie nie wzięła ani jednego dnia urlopu.
Udała się do swojego gabinetu, zaparzyła mocną kawę i usiadła w fotelu, obserwując wysokie wieżowce. Zastanawiała się jak to wszystko jest możliwe, jak mogła aż tak realnie śnić. Co zatem było prawdą?
Wyszła czym prędzej z biura, usprawiedliwiając się, że musi pojechać do lekarza na wizytę. Weszła spocona i zapłakna do mieszkania i położyła się na łóżku. Obudziła się późnym wieczorem.
"Tak. Zdecydowałam się. A." - napisała e-maila i wyłączyła laptopa. Wzięła długą kąpiel w wannie pełnej pachnącej piany. Po kilku godzinach relaksu wyszła naga z łazienki i spakowała się.
Tego poranka, budzik nietypowo zadzwonił już po godzinie czwartej. Zamówiła taksówke, zapakowała cały bagaż i w milczeniu wsiadła. Po drodze zajechała do biura by odebrać wszystkie dokumenty i bliet lotniczny.
05:50 - samolot wystartował, na pokładzie z A.
Do kiedyś, nieznajoma.
(Wszystkie poprzednie części dostępne pod adresem http://underwater.world.pinger.pl/ )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz