18 grudnia 2012

Pięćdziesiąt odcieni szarości

Blackberry zawibrowało na stoliku kiedy kończyła pisać sprawozdanie z firmowego spotkania. Poprawiła się na fotelu i dopiła zimną kawę.
"Idziemy na kolację. O 20 będę u Ciebie. Nie lubię czekać." - odczytała wiadomość i z frustracją na twarzy odpisała krótko i na temat.
"Panie, a gdzie pytanie o zgodę? Nie spóźniam się." - odpisała, wyłączyła wibracje w telefonie. Zadzwoniła do sekretarki by zamówiła taksówkę. Pora wybrać się na zakupy - pomyślała, po czym zablokowała laptopa, spakowała kluczyki i telefon do torby i wyszła bez słowa.
Pojechała do ulubionego sklepu, lokalnej projektantki mody, słynącej z prostolinijnych sukni. Przymierzyła kilka kreacji, wybrała najbardziej oryginalną, zakupiła kilka dodatków i udała się do fryzjera.
Z prostymi, czarnymi, lśniącymi włosami sięgającymi do łopatek udała się do drogerii, zakupiła kilka fantazyjnych dodatków i zadzwoniła po taksówkę.
Wbiegła do mieszkania, zaparzyła kawę i usiadła przed lusterkiem zastanawiając się nad makijażem. Nerwowo spoglądała na zegarek malując oczy i usta. W końcu zdecydowała się jakie wybierze dodatki oraz buty na wieczorne wyjście.
Pięć minut przed wyznaczoną godziną zapięła suwak od sukni i usiadła na moment dopijając kieliszek wytrawnego, czerwonego wina z południa Hiszpanii.
"Czekam" - telefon zawibrował na blacie kuchennym. Odczytała wiadomość i z nerwowym uśmiechem założyła czerwony żakiet i zjechała windą na parter, gdzie czekał na Nią.
Założył czarny garnitur, białą koszulkę, zapiętą na ostatni guzik i czarny krawat który opinał długą szyję. Miał zmierzwione, lekko wilgotne ciemne włosy, które co chwile poprawiał długimi palcami. Uśmiechnął się uroczo i spojrzał obojętnym szarym spojrzeniem.
"Najdroższa?" - wysyczał przez zęby i wyciągnął dłoń w Jej stronę. Podała mu swoją i udali się w milczeniu do samochodu.Jak zawsze w Jego aucie pachniało wanilią. Momentami mdły zapach drażnił nozdrza, czasami wydawał się być ukojeniem. Jechał spokojnie co chwilę spoglądając w Jej stronę, kiedy to nerwowo bawi się łańcuszkiem od torebki.
Niewinna, pomyślał i uśmiechnął się w duszy.
Zatrzymali się przed wysokim szklanym budynkiem. W sekundę do samochodu podbiegł lokaj i poprosił o kluczyki od samochodu. Paul beznamiętnie spojrzał się w kierunku niskiego mężczyzny, podał kluczyki i podszedł do Niej, podając dłoń. Weszli do długiego holu na końcu którego znajdowała się sala wieczorowa.  Otworzył drzwi i poprosił o Jej żakiet. Zdjęła Go bez słowa sprzeciw. Oczy zapłonęły mu kiedy zobaczył jej suknię w pełnej okazałości. Rozchylił usta i złapał powietrze do płuc nie dowierzając.
"Zamówiłem ostrygi. Danie główne to dorsz w złotej glazurze z ziemniakami i warzywami. Deser?" - wypowiedział miękko, z lekką ironią, patrząc uważnie jak poprawia się na krześle.
"Deser? Gorące lody." - odpowiada stanowczo patrząc w Jego świecące oczy, wpatrujące się w Jej lekko rozchylone, czerwone usta.
Po zjedzonej kolacji dopili ostatnie łyki wina, po czym Paul wstał niespodziewanie i wyciągnął dłoń.
"Zatańczymy", odpowiedział surowo patrząc na Nią.
"Nie mam ochoty" wymruczała do siebie.
"Owszem, zatańczymy" wyciąga do Niej dłoń ponownie, tym razem chwyta Jej nadgarstek i przyciąga do siebie. Dłonią gładzi policzek a drugą wędruje po nagich plecach czując Jej przyśpieszony oddech. Muzyka zaczyna grać kiedy odsuwa Ją od siebie i okręca.Widząc że zakręciło się Jej w głowie przytula Ją a palcami drażni skórę od szyi, przez nagie ramiona i łopatki, wzdłuż kręgosłupa aż do linii pośladków. Spogląda na Niego zdziwionymi, dużymi błękitnymi jak lazur oczami.
Czarna satynowa suknia do samej ziemi wiązana na szyi z wycięciem do linii pleców powoduje, że Jego oczy  płoną pożądaniem zanim cokolwiek zrobił. Tańczyli dłuższą chwilę kiedy stanowczo odsunął się. Burza w Jego tęczówkach dała  Jej do zrozumienia, że ich wieczór dobiegł końca.
"Chciałbym byś kogoś poznała. Dzisiaj" oznajmia łagodnie, rozgramiając szare chmury w spojrzeniu.
"Oczywiście Proszę Pana." Odsunęła się od Niego i podeszła do stolika na którym zostawiła kopertówkę.
Podszedł do Niej bardzo szybkim i cichym krokiem, złapał w pasie i wtulił twarz w Jej długie włosy, stał tak chwilę, po czym ucałował lewę ramię i wymruczał "jesteś. moja" oddzielając słowa krótkimi pocałunkami, drażniącymi skórę.
W milczeniu pojechali do Niego. Wjechali windą na 20 piętro. Pierwszy raz będę w mieszkaniu Paula, pomyślała i uśmiechnęła się niewinnie idąc po długim korytarzu będącym w półmroku.
W mieszkaniu dominował chłodny marmur, surowa biel i ciepłe drewno. Wszystko jednak tworzyło cudowną kompozycję. Tutaj jest dużo drzwi, a jaki olbrzymi balkon, wymruczała sama do siebie. Z przemyśleń wyrwał Ją Paul podając Jej kieliszek czerwonego, wytrawnego wina.
"Proszę." wysunął w Jej stronę trunek, czekając aż obejrzy całość mieszkania.
"Nie, dziękuję" wybąkała i ruszyła przed siebie, ściągając w biegu szpilki. Chwyciła w dłoń czarny materiał i odsłoniła stopy, kostki i część zgrabnych łydek.
"Mnie się nie odmawia" poszedł za Nią, nerwowo stukając w kieliszek.
"Wystarczająco już wypiłam. Kim jest osobą która poznam dzisiejszego wieczoru Paul?" pyta niespodziewanie z podekscytowaniem w głosie.
"Zobaczysz, mała" podał Jej dłoń i bez słowa poprowadził korytarzem, aż na sam koniec. Uchylił drzwi i wpuścił Ją do pokoju.
"Co to.. Słuchaj to nieporozumienie. Musze już iść" dostrzegł w Jej oczach paniczny strach, usta drżały kiedy wymawiała starannie każdą głoskę. Dostrzegł, że jej sutki odznaczają się na delikatnym materiale. Bała się, pomyślał.
"Usiądź spokojnie, zaraz poznasz kogoś wspaniałego." usiadła na brzegu dużego łóżka, okrytego czerwoną satynową pościelą. Ba brzegach znajdowały się liny, na stoliku były ułożone kajdanki. Na ścianie wisiały pejcze. Poczuła, że drżą jej uda. Nie umiała zapanować nad strachem, który sparaliżował ją.
Wszedł do pokoju w samych jeansach, lekko podartych na kolanach. Boso, z wilgotnymi włosami. Spodnie opadały luźno na biodra uwidaczniając silnie wyrzeźbione mięśnie ramion, klatki i brzucha.
"Och, Paul" wstała z uśmiechem, kiedy podchodził do Niej jak lew do niewinnej ofiary. Skradł się do Niej, mocno przysunął do siebie i rozsunął malutki suwak nad pośladkami. Spoglądając w Jej duże oczy wsunął dłonie pod włosy i rozwiązał kokardkę podtrzymującą suknię na piersiach. Przy jej stopach pojawiła się czarna kałuża delikatnego materiału.
"Urocze majteczki" zarumieniła się, nadal stojąc sparaliżowana. Podszedł do drzwi, zamknął je i przekręcił kluczyk który schował do tylnej kieszeni w spodniach.
"Panno A, własności moja, nie bój się. Jeśli będziesz posłuszna nic złego Ci się nie stanie. Znasz słowa bezpieczeństwa" wymruczał do Jej ucha po czym drapieżnie wpił się ustami w jej wilgotne wargi.
"Tak" wysapała, ledwo oddychając. Czując gorące spojrzenie Paula na swoim ciele.
"Tak, co?" odpowiedział stanowczo drażniąc Jej sutki.
"Tak, Panie." pośpiesznie odpowiedziała czując wilgoć na udach. Przeklęty drań dopiero zaczął Ją dotykać a Ona już czuła się podniecona do granic możliwości.
"Za brak pończoch Panno będzie kara" spogląda w Jej duże wystraszone ale i zaintrygowane oczy, mija Ją i podchodzi do szafeczki z której wyjmuje wibrator.
"Mogę się targować chociaż?" spogląda tak niewinnie, że Paul przesuwa dłoń w stronę wyjęcia kluczyka i uwolnienia Jej z pokoju. Jednak zmienia zdanie gdy na Jej twarzy rysuje się podstępny uśmieszek.
Poważnieje nagle, mrucząc odpowiada "przyjmę każdą karę".
"Więc grzecznie possij to wibrujące cacko a potem wypnij się" podchodzi niepewnie do Paula który rozluźniony stoi nad Nią, podaje Jej zabawkę i patrzy jak grzeczna dziewczyna oblizuje.
"Masz teraz grzecznie leżeć z wypiętą dupcią. Zajmę się Tobą we właściwym czasie" układa Ją na łóżku, wsuwa wilgotny wibrator w cipkę lekko poklepując pośladek i odwraca się, kierując się ku drzwiom.
"Gdzie idziesz? Mogę się poruszyć?" pyta wystraszona, przekręcając się w Jego stronę.
"Wolno Ci tylko wiercić pupą. Myślę, że ten wibrator dobrze przygotuje Cię do dalszych zabaw" odpowiada szorstko, chociaż widać w Jego oczach dozę zadowolenia, radość z dominacji.
"Dalszych zabaw? Wiercić?" drżącym głosem odpowiada chowając głowę w poduszkę.
"Czy mam go zamienić na większy rozmiar? Och, jeśli taka Twoja wola..." uśmiecha się seksownie, podchodzi do Niej chwytając delikatnie za brodę i patrząc w Jej szkliste oczy.
"Proszę, nie" odpowiada głośno przełykając ślinę.
"Jeśli będziesz grzeczna zasłużysz na nagrodę. Pamiętaj, że nie znoszę oszukiwania" spogląda ciemnymi oczami na Jej twarz.Walczące niewiniątko, pomyślał i wstał z łóżka.
"A co jeśli...?" wymruczała, ale nie pozwolił Jej dokończyć
"Jeśli nie, to mam nadzieje, że szybko goi Ci się skóra na pupie" odpowiedział srogo ale z dozą ironii, włączył wibrator -  "Miłej zabawy mała" - wyszeptał i zamknął za sobą drzwi.

Powrócił po kwadransie, z zadowoloną miną zamknął za sobą drzwi. Niestety nie zastał Jej na łóżku. Siedziała wyprostowana na dużej dębowej komodzie, całkowicie naga. Oblizywała wibrator jakby miała w dłoni słodkiego lizaka. Ogień w Jego oczach zapłonął w momencie kiedy zdał sobie sprawę jak nierozsądnie postąpiła A. Podchodzi do Niej, bierze na ręce, podchodzi do łóżka i jak piórko zsuwa na ziemie.
"Wypnij się i ani słowa" grzecznie wykonuje polecenie nie odzywając się. Paul zsuwa z siebie podarte jeansy, ucierając się penisem o Jej pośladki.
Opiera dłonie na czerwieni satyny, jest taka podniecona, czuje, że biodra same ochoczo wysuwają się w Jego stronę. Pragnęła by ją zerżnięto jak nigdy wcześniej.
"Nie mam za dużo czasu. To będzie szybko numerek. Dla mnie, nie dla Ciebie, zrozumiano? Nie szczytuj bo inaczej zostaniesz ukarana" rzucił ostro.
Ale jak.. krzyczy w myślach, czując na udach wilgoć.
Wystarcza jedno płynne pchnięcie i cały zanurza się w Niej. Jęczy głośno, rozkoszując się uczuciem wypełnienia. Kładzie ręce na Jej pośladkach mocno dociskając penisa do krągłej pupci. Jest wszędzie, przytłacza Ją, prawie dusi. Nieziemskie, hedonistyczne uczucie. Porusza się szybko i wściekle, na szyi wyczuwa Jego gorący, urywany oddech. Nie wolno Jej szczytować, ale dodatkowo wysuwa biodra w Jego stronę przyśpieszając. Nagłym, zdecydowanym ruchem nieruchomieje, mocno chwytając Jej pośladki. Orgazm zalewa Jej wnętrze, On natomiast przez zaciśnięte zęby wypuszcza powietrze. Wyczuwa, że Jego ciężar spoczywa teraz na Jej ciele. Nie jest gotowa by wychodził z Niej, prosi o uwolnienie od takiego pożądania. Wycofuje się, klepiąc w pośladek pozostawiając Ją wygłodniałą.
"Nie wolno Ci się dotykać. Chcę byś czuła frustrację. To właśnie zrobiłaś kiedy nie posłuchałaś mnie, kiedy prosiłem." w Jego oczach płonie gniew pomimo, że mówi ciepłym głosem.
Kiwa głową beznamiętnie, tym razem słuchając uważnie słów.
Paul wsuwa na siebie spodnie, patrząc jak Ona ociera uda, jedno o drugie próbując poradzić sobie z ciągłym podnieceniem.
"Idź spać mała. Jutro czeka Cię szkolenie." całuje namiętnie jej czerwone od przygryzania usta, rzuca na łóżko kluczyk od pokoju i wychodzi z piorunującym uśmiechem na twarzy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz