30 stycznia 2014

Drop the past

Obudziła sie słysząc głośne chrapanie w korytarzu. Dziwne, że całą noc przespala sama. Zarzuciła na ramiona Jego bluzę, na stopy wsunęła ciepłe skarpety i postanowiła sprawdzić co się wydarzyło za ścianą sypialni. Gdy tylko prawa noga postawila pierwszy krok w kuchni dostrzegła, że telefon nie znajduje się w miejscu, w którym wieczorem go odlożyła. Przeczytała wiadomość i zamarła na chwile w miejscu nie do końca rozumiejąc co właśnie zostało jej przekazane. W drzwiach kuchni stanął Jej facet, mocno wstawiony z podbitym okiem i humorem wisielca.
"Też osłupiałaś? To jest nas dwoje" - odpowiedział po czym udał się w stronę lodówki by wyciągnać coś zimnego do picia. Usiadł przy blacie kuchennym na wysokim krzesełku i patrzył na nią pijackim spojrzeniem nie mającym za grosz uczucia. - "Powinnaś  zadecydować mała"
"Co Ci się stało? Z kim się znowu pobiłeś?" - przyniosła szybko zimny okład, wodę utlenioną i gaze jałową by opatrzeć rozcięcie.
"Nie dotykaj mnie, rozumiesz? Nie zamierzam przebywać z Tobą w tym mieszkaniu. Chce żebyś się wyprowadziła" wymamrotał pod nosem cały cza spoglądajac na jej wyraz twarzy coraz bardziej niewyraźny ze skóra coraz bardziej bielsza.
"Chyba sobie żarty stroisz?! Nigdzie się nie ruszam. Prosze bardzo! Chcesz to wyjdź stąd!" krzyknęła niespodziewanie odsuwając się od jego zakrwawionej twarzy, czując pulsujące żyły na szyi. Wstał powolnie z krzesełka, kierując się w jej strone, nie spuszczając z niej wzroku. Podszedł tak blisko, że praktycznie swoimi ustami dotykał jej czoła.
"Albo po dobroci... albo siłą" wysyczał w powietrze nie spoglądając na nią po czym oparł dłonie na ścianie niedaleko jej twarzy.
"Nie dam Ci tej satysfakcji! Nigdy!" podniosła twarz i krzyknęła ponownie tym razem słowa nie obeszły się bez echa. Policzek po sekundzie zrobil się czerwony a skóra mocno zapiekła w miejscu uderzenia. "Oszalaleś?" wysyczała odpychając go drobnymi dłońmi.
Nie dał za wygraną, widząc kiedy powoli wyrywa się z objęc daj jej kilka sekund przewagi pod czym podbiegł do niej i popchnął ją na kanape stojącą w salonie, tak, że ciało zaczęło bezwładnie zwisać przez stelaż oparcia. Podszedl na tyle blisko by mocno złapać za włosy i pociągnąć w swoją stronę. Czuła przy karku zapach whisky, wódki i jeszcze kilku innych alkoholi które pomieszane pachniały gorzelnią. Próbowała się wyrwać wiec dostała jeszcze raz, tym razem w prawy policzek, który równie szybko zaczerwienil się boleśnie. Przyparł jej ciało do kanapy i zsunął nocne spodenki w których spała. Starała się drapać, szczypać i kopać lecz to nic nie dawało. Zsunął spodnie na tyle by mógł wykonywać swobodne ruchy i wszedł w nią boleśnie bez żadnej rozgrzewki. Trzymał dłońmi jej plecy na wysokości ramion tak by nie mogła unieść ciała. Raz po raz wchodził w nią nie zważając na krzyki swojej dziewczyny i łzy które splywały z oczu. Nie bawil się długo, zaspokoił własne pragnienie wciąż jeszcze pijackie po czym zostawił spermę w jej wnętrzu i udał się do sypialni by w końcu się wyspać.
Zostawił ją na zimnych panelach trzęsącą się z nerwów, strachu i bólu. Dopiero po godzinie czasu udało jej się podnieść z podłogi po czym udała się do łazienki by wziąc prysznic i zmyć krew która zdołała zastygnąc na bladych udach. Zaraz po wyjściu spod prysznica zarezerwowała najszybszy bilet do Łodzi oraz zatelefonowała do przyjaciela by przygotował dla niej motocykl który przyda się. Ani przez moment nie zamierzała wejśc do sypialni po to by spakować rzeczy. Ubrala jedynie czarne spodnie, szarą bluzę, białą koszulkę oraz oficerki. Spakowała do plecaka laptopa oraz cały sprzęt muzyczny. Spod sterty ksiażek wyciągnęła swoje oszczędności przeznaczone na czarną godzinę po czym bez słowa wyszła, zostawiając na stoliku klucze od mieszkania.
Śnieżna, brudna Łódź. Widokiem wcale nie zachwycająca ale w końcu to tutaj był jej prawdziwy dom, prawdziwe miejsce. Obolała udała się z lotniska od razu do przyjaciela by odebrać motocykl. Kiedy zajechała do mieszkania od razu zamówiła online jedzenie oraz kilka ubrań tak by mogla zacząć od zera. Pierwsze kilka godzin siedziała w ciszy. Potrzebowała tego jak nigdy. Nie obchodzily ją telefony, e-maile, sterta nieodebranej poczty, miliony awizo i reklam w skrzynce.
Godzine po tym jak firma przywiozła jedzenie odgrzała sobie coś na szybko tak by rozgrzać zołądek. Wsuneła ciało do wanny. Jednakże dzwonek do drzwi bardzo szybko przeszkodzil jej w chwili relaksu. Na początku nie zamierzała otwierać jednak po sekundzie zmieniła zdanie. Zarzuciła na ciało ręcznik, który chwilę później ledwo utrzymała przy ciele. Jej oczom ukazał sie ciemny blondyn, niebieskooki.. Z butelką czerwonego wina i skwaszoną miną.
"Mogę?" zapytał nieśmiało nie wiedząc co dalej powiedziec.
"Yyy... uhmm... zapraszam, czuj się jak u siebie" powiedziala po czym schowała się dalej do wanny w której spędziła jeszcze kwadrans. Kiedy wyszła miała zupełnie inne nastawienie niż jeszcze kilka godzin temu.
Podszedl do niej kiedy tylko znalazła się w kuchni i bardzo delikatnie musnął ustami jej kark. Odsunęła się jak poparzona. Wydarzenia z poranka nie były zbyt pozytywnymi stąd też pojawił się lęk przed dotykiem.
"Odwróć się w moją stronę" poprosił cicho patrząc z bólem na siniaki znajdujące sie na linii karku i ramion.
Bardzo powoli odwróciła się przodem do blondyna. Jego oczy zastygły w strachu i bólu.
"Kto Ci to zrobił?" odpowiedział prawie szeptem domyślając się odpowiedzi.
"Twój sms..." wyszeptała zasłaniając dłońmi twarz.
"Aniołku.. przepraszam Cię" nie wiedział czy może ją przytulić więc delikatnie przysunął do siebie czując słone krople na swojej koszuli. Wsuneła dłonie pod brode pozwalając na przytulenie. Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni gdzie położył się obok niej i bez słowa czekał aż podniesie twarz.
"Powinieneś wracać do rodziny. Tam jesteś bardziej potrzebny" spojrzała na niego z troską i ogromną tęsknotą przecierając dłonią oczy.
"Ty potrzebujesz mnie dzisiaj bardziej" przysunał się mocniej po czym pocałował w czoło i zasnął obok  w ubraniu zalanym łzami.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz