Nie zmieniła swojej pozycji nawet wtedy kiedy czuła, że palce przypala jej reszta papierosa którego miętoliła w ustach kilka dobrych minut. Od paru tygodni dręczyła ją jedna myśl, która zabierała jej resztki życia wyśnionego. Drugie życie jakie dostała wcale nie było takie wyśnione jak zapowiadało się. Nie było rycerza a co dopiero karety. Nie wspominając, że nawet nie było zamku ani też smok się nie pofatygował. Zdała sobie sprawę w jakiej dziurze utknęła. Kolejny miesiąc zapowiadając sobie w głowie, że skończy z tym, znormalnienie, stanie się taką sama żywiołową dziewczyną bez obecnych problemów. Problem z jakim musiała się zmierzyć to złote cudeńko widniejące na czwartym palcu prawej ręki. Nieznośny GPS którego nie da się usunąc bez konsekwencji. Bała się ich. Ale i chciała z nimi walczyć. Poczekała do godzin wieczornych, późno wieczornych. Wszedł do mieszkania jak zawsze zmęczony po pracy. Nie czekała z obiadem, nie czekała też z żadnym drinkiem, herbatą. Nie chciała czekać. Obiecała sobie, że więcej tego nie zrobi. W głowie roiło się od myśli. Tych dobrych i tych złych. Nie ruszyła się nawet z miejsca kiedy poprosił by przyszła i poleżała z nim na łóżku. To jej życie i jej decyzje, podejmowane od tej pory bardzo rozważnie.
Wstała z fotela, pozbierała resztki kubka z podłogi, wytarła panele, wyrzuciła przez okno niedopałek po papierosie i poszła do swojego pokoju siadając przed komputerem.
Wszedł po dłuższej chwili do pokoju, usiadł na łóżku i milczał przez kilka minut które i tak nic nie znaczyły.
- Nie odzywasz się do mnie? - zapytał spokojnie
- Odzywam. Cały czas się odzywam i zamierzam to dalej robić - odpowiedziała cicho i poprawiła się na fotelu.
- Więc o co chodzi? - wyszeptał.
- Nie powinno mnie tutaj być, to nie ja powinnam tutaj siedzieć. To nie ja jestem od tego by robić to co robie. Wszystko co piękne kiedyś... - nie dokończyła, czując gule w gardle i jego czułe dłonie na swoich ramionach.
- Zrób sobie proszę obiad bo ja zaraz wychodzę - odpowiedziała stonowanym głosem i wstała by wybrać rzeczy z szafy.
- Gdzie idziesz ? - zapytał z troską.
- Tam gdzie będę robiła to co lubię robić - wymruczała pod nosem nie patrząc w jego stronę.
- Dobrze, skoro tego chcesz. Ja też w takim razie dzisiaj wychodzę - nadąsany odpowiedział po czym opuścił pokój.
Ubrała się w wysokie błyszczące kozaki na dużej szpilce, ulubione pończochy, opietą miniówkę bez zbędnych dodatków. Blond czuprynę ułożyla w artystyczny nieład. Postawiła tego wieczoru na mocny makijaż oczu i uwypuklenie ust. Spakowała do sporej torby kilka rzeczy i puszczając na odchodne oczko, wyszła bez słowa z mieszkania. Weszła do klubu kiedy impreza już sie rozkręcała. Rzuciła swoją torbę za blat baru i poprosiła znajomego barmana o standardowego drinka. Sex on the beach to jej ulubiony początek wieczoru. Panienki jak zawsze opornie wiły się na rurze bez życia. Sztucznie uśmiechajac się do otoczenia równie znudzonego jak one. Częśc panienek niechętnie zabawiała facetów pod stolikiem, szukając mdłym wzorkiem rozporka. A raczej banknotów wystających z kieszeni. Skupiła sie na rozmowie z barmanem kiedy nagle zostala szarpnięta za ramię a druga dłoń powędrowała na odsłonięte udo.
- Cześć - odpowiedział ponuro z lekkim niezdecydowaniem w spojrzeniu.
- Hej, też wpadłes na drinka? - odpowiedziała zadowolona, rozbawioną zastaną miną.
- Małe interesy, nie Twoja sprawa - odpowiedział i poszedl dalej, udając sie na zaplecze.
Poprosiła barmana o jeszcze dwa drinki po czym zdjęła skórzaną kurtkę, wrzuciła za ladę i puściła oczko do obcego kolesia siedzącego obok przy barze. Wskoczyła na podest i zaczęła kręcić biodrami w rytm muzyki. Mężczyźni siedzący przy stolikach podnieśli ochoczo głowy uśmiechając się podle. Kiedy poczuła, że alkohol uderzył jej do głowy zaprosila jednego z męczyzn na podest, kazała mu się oprzeć o rurkę i zaczęła tańczyć wokół niego dotykając go po całym ciele. Zadowolony mężczyzna próbował jej dotknąć jednak ona na to nie pozwała. W kącie klubu zobaczyła go ze wściekła miną ale nie zamierzała zejść ze sceny przed końcem piosenki.
Kiedy odtwarzacz wybił ostatnie nuty piosenki zrzuciła kolesia ze sceny po czym sama też zeszła zostawiając za sobą kolejkę zaślinionych biznesmenów z erekcją na udzie. Podeszła ponownie do baru i wypiła kolejnego drinka. Poczuła w sekundzie zaciskającą się dłoń na szyi, a drugą chwytającą za twarz.
- Co Ty do jasnej cholery odwalasz? Oszalałaś? - wysyczał przez zaciśnięte usta
- Ja? żyję swoim życiem. Przecież Ci coś powiedziałam w tej kwestii to co się pieklisz. Nie należę do Ciebie więc robie to co chce. Sądze, że powinieneś się odczepić ode mnie. Na zawsze - krzyknęła, skupiając na sobie uwagę młodej pary siedzącej obok.
- Tak? Przekonamy się! - wysyczał na ucho po czym kiwnął barmanowi by oddał wszystkie rzeczy blondynki i pociągając ją mocno za ramię wyciągnął z klubu i wrzucił na tylne siedzenie w samochodzie.
- Jesteś apodyktycznym skurwysynem - odpowiedziała zakładając ręce na piersiach.
- Miło mi blondi - uśmiechnął się do niej patrząc na lusterko.
Całą drogę nie odzywała się do niego siedząc z piorunującą miną godną zamieniena kogoś w kupkę popiołu. Kiedy zatrzymał samochód wysiadła bez słowa trzeskając drzwiami. Poszła od razu do mieszkania zamykając się w swoim pokoju. Biorąc po drodze jedynie butelkę wody. Usiadła obrażona na biurku i czekała aż drzwi od mieszkania uderzą z hukiem. Wszedł na spokojnie do mieszkania, odstawił swój firmowy sprzęt, zadzwonił w kilka miejsc. Zapukał do jej pokoju i opanowanym krokiem udał się w jej stronę. Odsunął fotel i rozsunął jej uda, stanął pomiędzy nimi i podniósł jej twarz podtrzymując podbródek.
- Nie wywyniesz się z tego - wymruczał na ucho, lekko je przygryzając.
- A co mi możesz zrobić? Pomruczeć? Posyczeć? Nie bądź śmieszny - wysyczała z ustami blisko jego warg, dlońmi wędrując po kroczu.
- A chcesz się przekonać? - odpowiedział rozbawiony
- A chcesz w pysk ? - odpowiedziała mocno poirytowana jego odważnym zachowaniem
W sekundzie to ona dostała w twarz. Zsunął ją jednym ruchem z biurka podciągnął miniówkę na tyle by móc podziwiać jej pośladki. Odsunął pasek od czarnych stringów i wszedł w nią. Czuł jak od razu zrobiła się wilgotna. Nie zwolnił jak zawsze to robił, ale przyśpieszył tempa coraz mocniej i szybciej poruszając się w niej. Wiedział, że robi to wbrew jej woli ale to wkurzenie w jej oczach przyprawiało go o psychiczny orgazm. Czuł, że ona też może tego chcieć. Chcieć by sobie wziął czego chce. Docisnął ją mocno do biurka, chwycił jedną dłonią włosy i wygiął ją tak, że piersi podskakiwały w powietrzu, natomiast drugą dłonią pieścił jej łechtaczkę. Nie oczekiwał, że będzie to długi numerek. Potrzebował zaspokoić swoje potrzeby. Czując zbliżający się szybko orgazm wysunął z niej penisa i trysnął na jej drżące pośladki.
Nie czuła własnego ciała, ale była na tyle świadoma, że w jednej chwili odwróciła się do niego i splunęła mu na twarz uśmiechając się perwersyjnie.
- To nie koniec - wysyczał i popchnął ją na łóżko.
Usiadł na jej klatce piersiowej przypinając jej dłonie do stelaża łóżka i zszedł kiedy poczuł, że jest tak unieruchomiona, że nie będzie w stanie ruszać się podczas dalszych zabaw. Chwycił w dłoń jej torebkę i wyciągnął ulubiony wibrator. Wsunął go do ust a zaraz potem do jej wnętrza. Starała się panować nad własnymi ruchami bioder jednak podniecenie nie pozwalało na stabilność. Nie wyjmował zabawki dopóki nie czuł, że orgazm zalewa jej wnętrze a jej ciało robi się bardzo podatne na każdy, nawet najmniejszy dotyk. Pomimo zakazów, na jej sutki powędrowaly klamerki, które przebudziły ją chwilowo z ekstazy, doprowadzając do szaleństwa. Wysunął z niej złotą zabaweczkę i wsunął zimne, szklane dildo. Ciało od razu zareagowało na coś obcego wewnątrz niej. Zrobiła sie bardzo wilgotna i czuła na dotyk. Nie czekał długo na kolejny orgazm który powodował, że nie była w stanie podnieść głowy by spojrzeć na niego. Ostatniego strzału zamierzał dokonać własnymi palcami. Wiedział doskonale jak reagowała na to. Zanurzył dwa palce w jej wnętrzu i mocnymi ruchami drażnił ją. Czuła parcie wewnątrz i coraz bliższy orgazm. Chciała go zatrzymać bo wiedziała co się zaraz stanie. Niemożność zaciśnięcia ud spowodowała, że jej soki trysnęły na jego dłoń pozostawiając przyjemną woń w powietrzu. Wysunął palce z jej wnętrza, palcami drugiej dłoni przejechał po jej policzku słysząc juz cichy, miarowy oddech. Rozwiązał jej dłonie, nogi i przykrył pościela. Przyniósł swoją poduszke, położył sie obok i przytulił ją do siebie, rozmyślając nad kontynuacją. W końcu noc jeszcze nie dobiegła końca. Z zamkniętymi oczami wymruczała jedynie..
- Pożałujesz tego...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz