5 stycznia 2014

Not at home...

Zakopała się w wygodnym fotelu przykrywając ciepłe jeszcze po kąpieli ciało. Uniosła w górę kieliszek napełniony różowym winem: 
"Za następny rok, za kolejną piękną porażkę, za wszystko. Co się wydarzyć miało ale nigdy się nie stanie".
Upiła łyk alkoholu i myślami wyszła daleko. Nie myślała o dniu codziennym, skupiała się na pięknej przyszłosci która i tak nie będzie miała miejsce. To już ponad miesiąc pobytu w Anglii. Londyn wcale nie wydaje się taki piekny, jak ten opisywany w przewodnikach, sfotografowany na pocztówkach. Kolejne miasto posiadające ciemne strony, kluby, pijaństwo. Nic szczególnego.
"Hej, przyniosłem Ci troszkę kurczaka w curry z chińskiej knajpki, zjesz odrobine?" - wyrwał ją z myśli Jej mężczyzna jak zawsze ubrany jednocześnie sportowo jak i elegancko.
"Eeee..yhum... Nie, dziękuje, nie jestem głodna" - odpowiedziała w ciszy, wycierając łzę spływająca z policzka.
"A. płakałaś? Co jest mała?" - zapytał nieśmiało, podchodząc do fotela.
"Nic, to nic takiego. Po prostu czasami w człowieku zbiera się tęsknota. Tak, ale tylko czasami..." wymruczala po czym dopiła wino z kieliszka i bez słowa rozpakowała soczystego kurczaka i w ciszy zaczęła jeść. 
Uwielbiał patrzeć jak je. Robiła to tak delikatnie jakby wcale nie dotykała widelca dłońmi. Delikatnie czerwone usta z apetytem zajadały kurczaka, a oczy śmiały się przez płynące jeszcze łzy. Była taka nieswoja. Tak bardzo oddalona myślami od tego miejsca. Widział... Widział, że nie należy do tego miejsca. Że nie pasuje tutaj. Dusi się. Patrzył w ciszy jak je siedząc naprzeciwko, popijając zimne, lokalne piwo.
"Słuchaj A. Jutro z samego rana musze udać się 200 km poza Londyn, wrócę dopiero za dwa dni, mam nadzieje, że troszkę wyrwiesz się z domu, odpoczniesz też ode mnie i wyzbędziesz się złych myśli" wypowiedział z nadzieją w głowie.
"Zapewne tak będzie. O której wyjeżdżasz? Pomogę Ci się spakować" wymruczała z obojętnością w głosie po czym zerwała się na równe nogi i pobiegła do sypiali, zostawiając za sobą drogę usłaną słodkimi perfumami.
"O 8" - wykrzyczał, po czym dopił zimne piwo i pomógł dopakować resztę rzeczy.
Wieczorem przed wyjazdem postanowili zrobić sobie wspólna kąpiel przy świecach. Kiedy już wszystko było gotowe zgasili światła, zapalili świece. Usiadła pomiędzy Jego udami, opierając plecy o jego klatkę piersiowa. Uwielbiała jego lekko pokręcone włoski na klatce. Jego umięśnione ramiona, wysportowane uda i łydki oraz jego namiętne usta. Nie potrafiła z nich zrezygnować pomimo...
Zaczął masować delikatnie palcami skórę na ramionach, łopatkach i po karku. Odprężona, zamknęła oczy by oddać się chwili przyjemności. W tym momencie miała ochotę by móc się z Nim kochać. W wannie pełnej piany. Odwróciła się do Niego przodem, lekko mrużąc oczy. Spodziewał się czego może chcieć więc od razu się najeżył i oznajmił, że kąpiel dobiegła końca. 
Okryła mokre ciało ręcznikiem, udała się do kuchni skąd wzięła szklaneczkę do której wlała whisky. Wróciła do wanny, w której przesiedziała jeszcze ponad godzinę zastanawiając się bardzo długo dlaczego nagle zaprzestał kontaktu. Czemu każda możliwa droga komunikacji została zerwana. 
Na zimne już ciało wsunęła ciepły szlafrok i udała się do swojego kącika gdzie trzymała ulubione płyty, zestaw muzyczny i laptopa. Każdego wieczora sprawdzała skrzynkę odbiorczą łącznie ze spamem, który do tej pory często omijała. Nadal zero wiadomości. 
Położyła się tego wieczoru na kanapie. Wiedziała, że wyjeżdża jutro z samego rana ale ile tygodni można unikać seksu z własną dziewczyną, z którą posiada się już dłuższy staż. Nie podejrzewała go o zdradę, nie Jego. Sama nie była aniołkiem a raczej pikantnym ziółkiem, totalną chłopczyca nie mając oporów przed niczym. Ale to mogła pokazać jedynie swojemu...Temu wiecznie zapracowanemu blondynowi. Skuliła sie w kłębek i przespała całą noc z telefonem w ręku, spodziewając się wiadomości. Cudu samego w sobie.
Ranek przywitał ją kubkiem letniej juz kawy, karteczką na stole kuchennym i bólem głowy. 
"Przepraszam za wczoraj, chyba ostatnio brakuje mi wiary w Nas" - przeczytała w myślach po czym wylała kawę do zlewu i zaparzyła nową, tym razem nie sklepową.
Sprawdziła telefon, e-maile. Nadal nic. Wyszła na codzienne zakupy by w spokoju zakupić kilka potrzebnych rzeczy dla samej siebie. Nowa skórzana kurtka, czarne kozaki na wysokiej szpilce. Przefarbowała włosy, ze smolistej czerni na blond, wręcz bialutki odcień tego sztucznego koloru. Wróciła do mieszkania po czym spakowała plecak, chwyciła w dłoń tablet i wybiegła z domu.
Samolot w Łodzi powinien wylądować nie później niż o 15. Wiedziała, że to zbyt wczesna pora na odwiedziny. Odebrała od znajomego swój motocykl i ruszyła do swojego mieszkania, za którym już tak bardzo tęskniła. A w którym nic się nie zmieniło. Jedynie kurz pozostał w miejscach gdzie promienie słoneczne najczęściej padały. 
Zamierzała zaparzyć kolejną kawę w mieszkaniu ale zdecydowała się na obiad na mieście. Podjechała do centrum, do swojej ulubionej restauracji by zjeść coś na szybko. Nigdy nie lubiła tego długiego oczekiwania na dania które zajmują mniej niż ćwiartkę wielkiego, wystawnego talerza za który należało zapłacić więcej niż za butelkę dobrej wódki. Zjadła coś orientalnego w znajomym barze po czym postanowiła wybrać się do Niego. W Jego apartamencie jak zawsze paliło sie światło więc bez zastanowienia udała się na 5 piętro by móc w końcu wyjaśnić kilka niedomówień. Kiedy jednak stanęła przed drzwiami z numerem 25 oczom własnym nie mogła uwierzyć. Zamiast Jego nazwiska pod numerkiem wisiała nazwa firmy - biura projektowego. Nie mogąc się poruszyć, stała dobry kwadrans próbując zebrać myśli. Bezsilność nie pozwalała wykonać nawet jednego kroku. Powolnie doszła do windy, po czym ze spuszczoną głową wyszła z apartamentu udając się do środka centrum handlowego.
Spacerowała ze słuchawkami na uszach i kaskiem przewieszonym przez prawą dłoń kiedy pomiędzy piosenkami usłyszała znajomy głos. To był On. Wysoki blondyn, z niebieskimi oczami i nieziemskim uśmiechem. W taki sposób go rozpoznawała zawsze. Nie poznał Jej. Stał z niższą od siebie brunetką oraz dwójką dzieci które trzymały go za dłonie. Skręcili w lewo by usiąść w kawiarni. Onieśmielona poszła powoli za nimi i usiadła w ciszy dwa stoliki dalej, obserwując.  Zamówił dwie duże porcje lodów dla dzieci oraz dwie duże kawy z dodatkiem bitej śmietany. Wyglądali tak pięknie razem, nieskazitelnie. Ale po co jej to wszystko było, po co ta cała farsa. Po co te uczucia. Zaangażowanie. Kiedy jej telefon zaczął nieznośnie wibrować w kurtce, podniósł głowę i spojrzał na Nią. Poznał dzwonek w komórce, od lat niezmienny. Speszona wyszła z kawiarni szerokim łukiem omijając szczęśliwą rodzinkę. Zbiegła czym prędzej na parter galerii kątem oka widząc, że wodzi za nią wzrokiem jakby badając każdy centymetr Jej ciała. Dobiegła do motoru. Chciała od razu ruszyć ale wolała przeczekać burzę łez. Kiedy powoli ocierała mokre krople z policzków przy Jej twarzy znalazła się Jego dłoń. Rozpoznała Ją. Pachniał tak samo dobrze jak każdego, wcześniejszego dnia.
"A. zrozum... To miało znaczenie. Liczyłaś się dla mnie. Nadal się liczysz" - ledwo przełykał ślinę wypowiadając wyraźnie każde słowo.
"Rozumiem. Rozumiem wszystko bardzo dobrze. Z tym, że to ja miałam być tą która ucieka. To Ty byłeś tym który mnie gonił i nagle odpuścił. Zniknąłeś bez słowa. A dzisiaj? Serce mi stanęło kiedy Cie zobaczyłam. Po raz ostatni" wymruczała pociągając nosem.
"A. dlaczego tak mówisz? Wiesz przecież, że mam swoje życie. Kocham i uwielbiam Cię.. Ale nie mogę Ci nic innego obiecać. A na pewno nie to, że poświęcę wszystko dla Ciebie" odpowiedział, ze smutkiem.
"W porządku. Dałeś mi wiele do zrozumienia. Aż zbyt wiele. Ale dziękuje. Dzięki Tobie przejrzałam na oczy" - spojrzała chłodnym spojrzeniem po czym odsunęła się na kilka kroków czując jak wyciąga dłonie w Jej stronę.
"Nigdy więcej mnie nie dotykaj" wykrzyczała po czym w sekundzie odpaliła motocykl i zwinnymi ruchami wyjechała z parkingu, zostawiając Go samego.

Wróciła do Londynu z samego rana. Piąta rano, Anglia, gorąca kawa i mgliste ulice. O wiele lepiej czuła się z dala od tego... Nie umiała znaleźć w głowie słowa opisującego tego co wydarzyło się w Łodzi. Usiadła na blacie kuchennym, wsunęła na ramiona długi sweterek i odpaliła papierosa. Łzy leciały jedna po drugiej, kiedy usuwała jedną dłonią wszystkie e-maile a drugą wypalała kolejnego papierosa. Nie słyszała nawet kiedy drzwi wejściowe zostały otwarte a do mieszkania wszedł Jej mężczyzna.
"Cześć mała, przyjechałem wcześniej, dla Ciebie" - uśmiechnął się swoimi bialutkimi zębami lekko zaskoczony zmianą fryzury.
"Cieszę się, naprawdę" - odpowiedziała nawet nie spoglądając na Niego. Zsunęła się z blatu, bez słowa podeszła, stanęła na palcach i przytuliła Go. Wziął Ją na ręce, bardzo namiętnie pocałował czując słone łzy na Jej wargach po czym położył na łóżku i mocno przytulił. Otworzyła szeroko oczy po czym niewiele myśląc wpiła się ustami w Jego a dłońmi zaczęła wędrować po koszuli, od szyi po pasek u spodni. Niby przypadkiem rozpinając kolejne guziki. Zsunęła z Jego ramion delikatny materiał. Położył Ją pod sobą i zaczął namiętnie całować od linii szyi, po dekolcie, piersiach, ciągle jeszcze duszących się pod biustonoszem. Wycałował brzuch i skierował się do wzgórka, który bardzo delikatnie zaczął pieścić palcami i językiem. Drażnił Ją czując jak Jej ciało przyjemnie unosi się i opada na łóżko. Jednocześnie sam odczuwał nieodpartą chęć kochania się ze swoją dziewczyną. Zsunął swoje spodnie łącznie z bokserkami do samych kolan. Rozpiął Jej sweterek, zsunął do końca stringi i wsunął bardzo powoli dwa palce do Jej wnętrza. Otworzyła delikatnie usta, łapiąc powietrze, z trudem oddychając. Chęć zdawała się być taka silna, że przyciągnęła Jego ciało na swoje i sama dłonią pomogła by penis zanurzył się w Niej. Cicho pomrukiwała, gładząc Jego skórę na plecach czując jak wchodzi w Nią powoli, namiętnie i bardzo głęboko. Ruchy wolniejsze i szybsze mieszały się miedzy sobą. Jej uda coraz chętniej oplatały Jego plecy a sutki ochoczo wskazywały jak bardzo podoba im się zabawa. Oparł wyprostowane dłonie przy Jej głowie tak by móc na Nią patrzeć i kilka razy mocniej pchnął tak, że w kilka sekund później zalał Jej wnętrze ciepłą, gęstą spermą. Opadł delikatnie na Nią ale nie wyszedł. Chcąc być jak najbliżej Niej. Wiedział, że nie doszła pomimo wszelkich starań dlatego też wysunął swojego nadal wilgotnego penisa, ułożył się pomiędzy Jej  ciepłymi udami i wsunął dwa palce do Jej wnętrza. Poruszał nimi bardzo szybko, czując jak odlatuje. Po paru chwilach intensywnej rozkoszy odpłynęła, śmiała się sama z siebie. Nie mogła się poruszyć, ledwo oddychała nie wspominając, że mówienie w tym stanie było niemożliwe. Odleciała, dokładnie tak jak wtedy kiedy robił to Jej blondyn. Przykrył Ją kocykiem i wyszedł do kuchni by napić się odrobiny wody. Zauważył świecący się ekran telefonu. Kiedy wszedł do sypialni, próbował dobudzić śpiącego anioła, jednak bezskutecznie. Nigdy wcześniej tego nie robiąc odblokował Jej telefon po czym odczytał wiadomość

"Miałaś rację, ja też nie umiem tak żyć. Bez Ciebie. Ale i z Tobą nie mogę. Obiecałem nie mówić STOP, ale to jedyna obietnica którą musze złamać. Wybacz A." - od razu pożałował tego co zrobił. Założył spodnie, bluzę dresową i bez słowa wyszedł z mieszkania. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz