"Za następny rok, za kolejną piękną porażkę, za wszystko. Co się wydarzyć miało ale nigdy się nie stanie".
Upiła łyk alkoholu i myślami wyszła daleko. Nie myślała o dniu codziennym, skupiała się na pięknej przyszłosci która i tak nie będzie miała miejsce. To już ponad miesiąc pobytu w Anglii. Londyn wcale nie wydaje się taki piekny, jak ten opisywany w przewodnikach, sfotografowany na pocztówkach. Kolejne miasto posiadające ciemne strony, kluby, pijaństwo. Nic szczególnego.
"Hej, przyniosłem Ci troszkę kurczaka w curry z chińskiej knajpki, zjesz odrobine?" - wyrwał ją z myśli Jej mężczyzna jak zawsze ubrany jednocześnie sportowo jak i elegancko.
"Eeee..yhum... Nie, dziękuje, nie jestem głodna" - odpowiedziała w ciszy, wycierając łzę spływająca z policzka.
"A. płakałaś? Co jest mała?" - zapytał nieśmiało, podchodząc do fotela.
"Nic, to nic takiego. Po prostu czasami w człowieku zbiera się tęsknota. Tak, ale tylko czasami..." wymruczala po czym dopiła wino z kieliszka i bez słowa rozpakowała soczystego kurczaka i w ciszy zaczęła jeść.
Uwielbiał patrzeć jak je. Robiła to tak delikatnie jakby wcale nie
dotykała widelca dłońmi. Delikatnie czerwone usta z apetytem zajadały kurczaka,
a oczy śmiały się przez płynące jeszcze łzy. Była taka nieswoja. Tak bardzo
oddalona myślami od tego miejsca. Widział... Widział, że nie należy do tego
miejsca. Że nie pasuje tutaj. Dusi się. Patrzył w ciszy jak je siedząc
naprzeciwko, popijając zimne, lokalne piwo.
"Słuchaj A. Jutro z samego rana musze
udać się 200 km poza Londyn, wrócę dopiero za dwa dni, mam nadzieje, że troszkę
wyrwiesz się z domu, odpoczniesz też ode mnie i wyzbędziesz się złych
myśli" wypowiedział z nadzieją w głowie.
"Zapewne tak będzie. O której
wyjeżdżasz? Pomogę Ci się spakować" wymruczała z obojętnością w głosie po
czym zerwała się na równe nogi i pobiegła do sypiali, zostawiając za sobą drogę
usłaną słodkimi perfumami.
"O 8" - wykrzyczał, po czym
dopił zimne piwo i pomógł dopakować resztę rzeczy.
Wieczorem przed wyjazdem postanowili
zrobić sobie wspólna kąpiel przy świecach. Kiedy już wszystko było gotowe
zgasili światła, zapalili świece. Usiadła pomiędzy Jego udami, opierając plecy
o jego klatkę piersiowa. Uwielbiała jego lekko pokręcone włoski na klatce. Jego
umięśnione ramiona, wysportowane uda i łydki oraz jego namiętne usta. Nie
potrafiła z nich zrezygnować pomimo...
Zaczął masować delikatnie palcami skórę na
ramionach, łopatkach i po karku. Odprężona, zamknęła oczy by oddać się chwili
przyjemności. W tym momencie miała ochotę by móc się z Nim kochać. W wannie
pełnej piany. Odwróciła się do Niego przodem, lekko mrużąc oczy. Spodziewał się
czego może chcieć więc od razu się najeżył i oznajmił, że kąpiel dobiegła
końca.
Okryła mokre ciało ręcznikiem, udała się
do kuchni skąd wzięła szklaneczkę do której wlała whisky. Wróciła do wanny, w
której przesiedziała jeszcze ponad godzinę zastanawiając się bardzo długo
dlaczego nagle zaprzestał kontaktu. Czemu każda możliwa droga komunikacji
została zerwana.
Na zimne już ciało wsunęła ciepły szlafrok
i udała się do swojego kącika gdzie trzymała ulubione płyty, zestaw muzyczny i
laptopa. Każdego wieczora sprawdzała skrzynkę odbiorczą łącznie ze spamem,
który do tej pory często omijała. Nadal zero wiadomości.
Położyła się tego wieczoru na kanapie.
Wiedziała, że wyjeżdża jutro z samego rana ale ile tygodni można unikać seksu z
własną dziewczyną, z którą posiada się już dłuższy staż. Nie podejrzewała go o
zdradę, nie Jego. Sama nie była aniołkiem a raczej pikantnym ziółkiem, totalną
chłopczyca nie mając oporów przed niczym. Ale to mogła pokazać jedynie
swojemu...Temu wiecznie zapracowanemu blondynowi. Skuliła sie w kłębek i
przespała całą noc z telefonem w ręku, spodziewając się wiadomości. Cudu samego
w sobie.
Ranek przywitał ją kubkiem letniej juz
kawy, karteczką na stole kuchennym i bólem głowy.
"Przepraszam za wczoraj, chyba
ostatnio brakuje mi wiary w Nas" - przeczytała w myślach po czym wylała
kawę do zlewu i zaparzyła nową, tym razem nie sklepową.
Sprawdziła telefon, e-maile. Nadal nic.
Wyszła na codzienne zakupy by w spokoju zakupić kilka potrzebnych rzeczy dla
samej siebie. Nowa skórzana kurtka, czarne kozaki na wysokiej szpilce.
Przefarbowała włosy, ze smolistej czerni na blond, wręcz bialutki odcień tego
sztucznego koloru. Wróciła do mieszkania po czym spakowała plecak, chwyciła w
dłoń tablet i wybiegła z domu.
Samolot w Łodzi powinien wylądować nie
później niż o 15. Wiedziała, że to zbyt wczesna pora na odwiedziny. Odebrała od
znajomego swój motocykl i ruszyła do swojego mieszkania, za którym już tak
bardzo tęskniła. A w którym nic się nie zmieniło. Jedynie kurz pozostał w
miejscach gdzie promienie słoneczne najczęściej padały.
Zamierzała zaparzyć kolejną kawę w
mieszkaniu ale zdecydowała się na obiad na mieście. Podjechała do centrum, do
swojej ulubionej restauracji by zjeść coś na szybko. Nigdy nie lubiła tego
długiego oczekiwania na dania które zajmują mniej niż ćwiartkę wielkiego,
wystawnego talerza za który należało zapłacić więcej niż za butelkę dobrej
wódki. Zjadła coś orientalnego w znajomym barze po czym postanowiła wybrać się
do Niego. W Jego apartamencie jak zawsze paliło sie światło więc bez
zastanowienia udała się na 5 piętro by móc w końcu wyjaśnić kilka niedomówień.
Kiedy jednak stanęła przed drzwiami z numerem 25 oczom własnym nie mogła
uwierzyć. Zamiast Jego nazwiska pod numerkiem wisiała nazwa firmy - biura
projektowego. Nie mogąc się poruszyć, stała dobry kwadrans próbując zebrać
myśli. Bezsilność nie pozwalała wykonać nawet jednego kroku. Powolnie doszła do
windy, po czym ze spuszczoną głową wyszła z apartamentu udając się do środka
centrum handlowego.
Spacerowała ze słuchawkami na uszach i
kaskiem przewieszonym przez prawą dłoń kiedy pomiędzy piosenkami usłyszała
znajomy głos. To był On. Wysoki blondyn, z niebieskimi oczami i nieziemskim
uśmiechem. W taki sposób go rozpoznawała zawsze. Nie poznał Jej. Stał z niższą
od siebie brunetką oraz dwójką dzieci które trzymały go za dłonie. Skręcili w
lewo by usiąść w kawiarni. Onieśmielona poszła powoli za nimi i usiadła w ciszy
dwa stoliki dalej, obserwując. Zamówił
dwie duże porcje lodów dla dzieci oraz dwie duże kawy z dodatkiem bitej
śmietany. Wyglądali tak pięknie razem, nieskazitelnie. Ale po co jej to
wszystko było, po co ta cała farsa. Po co te uczucia. Zaangażowanie. Kiedy jej
telefon zaczął nieznośnie wibrować w kurtce, podniósł głowę i spojrzał na Nią.
Poznał dzwonek w komórce, od lat niezmienny. Speszona wyszła z kawiarni
szerokim łukiem omijając szczęśliwą rodzinkę. Zbiegła czym prędzej na parter
galerii kątem oka widząc, że wodzi za nią wzrokiem jakby badając każdy
centymetr Jej ciała. Dobiegła do motoru. Chciała od razu ruszyć ale wolała
przeczekać burzę łez. Kiedy powoli ocierała mokre krople z policzków przy Jej
twarzy znalazła się Jego dłoń. Rozpoznała Ją. Pachniał tak samo dobrze jak
każdego, wcześniejszego dnia.
"A. zrozum... To miało znaczenie.
Liczyłaś się dla mnie. Nadal się liczysz" - ledwo przełykał ślinę
wypowiadając wyraźnie każde słowo.
"Rozumiem. Rozumiem wszystko bardzo
dobrze. Z tym, że to ja miałam być tą która ucieka. To Ty byłeś tym który mnie
gonił i nagle odpuścił. Zniknąłeś bez słowa. A dzisiaj? Serce mi stanęło kiedy
Cie zobaczyłam. Po raz ostatni" wymruczała pociągając nosem.
"A. dlaczego tak mówisz? Wiesz
przecież, że mam swoje życie. Kocham i uwielbiam Cię.. Ale nie mogę Ci nic
innego obiecać. A na pewno nie to, że poświęcę wszystko dla Ciebie"
odpowiedział, ze smutkiem.
"W porządku. Dałeś mi wiele do
zrozumienia. Aż zbyt wiele. Ale dziękuje. Dzięki Tobie przejrzałam na
oczy" - spojrzała chłodnym spojrzeniem po czym odsunęła się na kilka
kroków czując jak wyciąga dłonie w Jej stronę.
"Nigdy więcej mnie nie dotykaj"
wykrzyczała po czym w sekundzie odpaliła motocykl i zwinnymi ruchami wyjechała
z parkingu, zostawiając Go samego.
Wróciła do Londynu z samego rana. Piąta
rano, Anglia, gorąca kawa i mgliste ulice. O wiele lepiej czuła się z dala od
tego... Nie umiała znaleźć w głowie słowa opisującego tego co wydarzyło się w
Łodzi. Usiadła na blacie kuchennym, wsunęła na ramiona długi sweterek i
odpaliła papierosa. Łzy leciały jedna po drugiej, kiedy usuwała jedną dłonią
wszystkie e-maile a drugą wypalała kolejnego papierosa. Nie słyszała nawet
kiedy drzwi wejściowe zostały otwarte a do mieszkania wszedł Jej mężczyzna.
"Cześć mała, przyjechałem wcześniej,
dla Ciebie" - uśmiechnął się swoimi bialutkimi zębami lekko zaskoczony
zmianą fryzury.
"Cieszę się, naprawdę" -
odpowiedziała nawet nie spoglądając na Niego. Zsunęła się z blatu, bez słowa
podeszła, stanęła na palcach i przytuliła Go. Wziął Ją na ręce, bardzo
namiętnie pocałował czując słone łzy na Jej wargach po czym położył na łóżku i
mocno przytulił. Otworzyła szeroko oczy po czym niewiele myśląc wpiła się
ustami w Jego a dłońmi zaczęła wędrować po koszuli, od szyi po pasek u spodni.
Niby przypadkiem rozpinając kolejne guziki. Zsunęła z Jego ramion delikatny
materiał. Położył Ją pod sobą i zaczął namiętnie całować od linii szyi, po
dekolcie, piersiach, ciągle jeszcze duszących się pod biustonoszem. Wycałował
brzuch i skierował się do wzgórka, który bardzo delikatnie zaczął pieścić
palcami i językiem. Drażnił Ją czując jak Jej ciało przyjemnie unosi się i
opada na łóżko. Jednocześnie sam odczuwał nieodpartą chęć kochania się ze swoją
dziewczyną. Zsunął swoje spodnie łącznie z bokserkami do samych kolan. Rozpiął
Jej sweterek, zsunął do końca stringi i wsunął bardzo powoli dwa palce do Jej
wnętrza. Otworzyła delikatnie usta, łapiąc powietrze, z trudem oddychając. Chęć
zdawała się być taka silna, że przyciągnęła Jego ciało na swoje i sama dłonią
pomogła by penis zanurzył się w Niej. Cicho pomrukiwała, gładząc Jego skórę na
plecach czując jak wchodzi w Nią powoli, namiętnie i bardzo głęboko. Ruchy
wolniejsze i szybsze mieszały się miedzy sobą. Jej uda coraz chętniej oplatały
Jego plecy a sutki ochoczo wskazywały jak bardzo podoba im się zabawa. Oparł
wyprostowane dłonie przy Jej głowie tak by móc na Nią patrzeć i kilka razy
mocniej pchnął tak, że w kilka sekund później zalał Jej wnętrze ciepłą, gęstą
spermą. Opadł delikatnie na Nią ale nie wyszedł. Chcąc być jak najbliżej Niej.
Wiedział, że nie doszła pomimo wszelkich starań dlatego też wysunął swojego
nadal wilgotnego penisa, ułożył się pomiędzy Jej ciepłymi udami i wsunął
dwa palce do Jej wnętrza. Poruszał nimi bardzo szybko, czując jak odlatuje. Po
paru chwilach intensywnej rozkoszy odpłynęła, śmiała się sama z siebie. Nie
mogła się poruszyć, ledwo oddychała nie wspominając, że mówienie w tym stanie
było niemożliwe. Odleciała, dokładnie tak jak wtedy kiedy robił to Jej blondyn.
Przykrył Ją kocykiem i wyszedł do kuchni by napić się odrobiny wody. Zauważył
świecący się ekran telefonu. Kiedy wszedł do sypialni, próbował dobudzić
śpiącego anioła, jednak bezskutecznie. Nigdy wcześniej tego nie robiąc
odblokował Jej telefon po czym odczytał wiadomość
"Miałaś rację, ja też nie umiem tak
żyć. Bez Ciebie. Ale i z Tobą nie mogę. Obiecałem nie mówić STOP, ale to jedyna
obietnica którą musze złamać. Wybacz A." - od razu pożałował tego co
zrobił. Założył spodnie, bluzę dresową i bez słowa wyszedł z mieszkania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz