27 października 2014

Bad habit



-Hej, jesteś w mieszkaniu?- napisał niespodziewanie odrywając od pracy
-Tak, jestem.
-Będę za 30 min.

Niespodziewany dzwonek domofonu wyrwał z rozmowy ze współlokatorem. Ach Ci faceci pomyślała kiedy otwierała drzwi. Przyjechał w jej ulubionej bluzie, z lekkim zarostem.
-Mogłeś się chociaż ogolić – spławiła go na chwilę zagadując głupimi docinkami lokatora.
Weszła do pokoju po czym dostrzegła go siedzącego na łóżku ze spuszczoną głową. Podeszła  do niego, objął ją nad kolanami, głowę oparł o ciepły, granatowy sweterek i nie chciał puścić. Dłońmi przesuwał od pośladków po łydki badając każdy element ciała przez jeansy.

-Mam strasznie napięte mięśnie – wysyczała niepewnie przez zęby spoglądając w jego niebieskie oczy.
-Chodź, wymasuje Ci łydkę, ale zdejmij spodnie. 

Usiadła na łóżku, zsunęła spodnie, pokazując nagi tyłek i czarne koronkowe stringi. Położyła się wygodnie na łóżku, pod głowę wrzuciła ulubioną puchową poduszkę i spoglądając na jego dłonie uśmiechała się zadziornie obserwując uważnie.

 -A co jeśli cała jestem spięta? – zapytała odważnie przygryzając wargę

Nie odpowiedział, przysunął mocno do siebie i zaczął namiętnie całować jakby robił to po raz pierwszy, jakby robił to po raz ostatni, jakby tęskniąc, czując brak jej ust. Chłonął zapach z jej szyi, dłońmi odważnie wędrował po pośladki dosuwając do siebie coraz mocniej. 

-I co? Potrafisz się powstrzymać? – wymruczała całując namiętnie jego szyję, poduszkę ucha oraz policzek.
-Ale Ty masz zajebiste oczy – wyszeptał po czym pogładził po policzku uśmiechając się z troską.

Niespodziewanie wstał, zdjął swoją bluzę, wyciągnął telefon z kieszeni na wypadek telefonu żony i jak dzikie zwierzę polujące na gazelę doszedł do brzegu łóżka, rozsunął jej uda kiedy siedziała oparta o ścianę, położył na łóżku i zsunął stringi. Wpił się ustami w jej wilgotną cipkę. Zupełnie nie spodziewała takiego obrotu sytuacji. Nie spodziewała się przyjazdu, jakiegokolwiek spotkania, pocałunków  i teraz pieszczot. Oparł swoje ciało na jej po czym zsunął do kolan spodnie, spojrzał na nią i wszedł bardzo energicznie. Dawno się nie kochali, nie pieprzyli, nie oddawali się tej spontanicznej chwili rozkoszy. Oparła zgięte kolana o jego poruszające się biodra a dłonie oparła o umięśnione ramiona. Uwielbiała je do granic możliwości.  Wchodził w nią, nie potrafiła powstrzymać się by zacząć cicho jęczeć. Powstrzymywał ją zatykając dłonią usta. Jednym zwinnym ruchem przerzucił ją na brzuch, rozchylił pośladki i wszedł tak jak oboje uwielbiali. Oparł ciało na jej plecach, wsunął kciuka do ust by stłumić krzyki, wszedł głęboko i dopychał silnie całym ciężarem. Unosiła delikatnie biodra dodatkowo tak by wchodził w nią jeszcze głębiej. Czuła jak soki spływają po wnętrzu jej ud. Zacisnął dłoń na jej dłoni, zębami przygryzał chrząstkę ucha pieprząc ją tak jak lubił. Wchodził energicznie, nie przestając. Po czym opadł całym ciężarem na jej plecy tryskając ciepłą spermą do jej cipki. Położył się obok niej i przeczesał jej włosy by móc popatrzeć na jej twarz. Dał jej sekundę po czym wstał i ubrał się  nie spuszczając w niej wzroku.

-Wiesz, że muszę zaraz pojechać - wymruczał smutno
-Tak wiem, ale chociaż sobie popieprzyłeś - odpowiedziała wyrachowanym tonem
-No właśnie nie chciałem by to tak wyglądało.
-Spoko, to chociaż ja sobie pobzykałam. Zresetowałam się. Taka zimna suka ze mnie.
-Nie umiem być wobec Ciebie zimnokrwistym gadem.
-A ja owszem, no spójrz na mnie.

Przytulił ją namiętnie kiedy stała w samym sweterku i stringach na środku pokoju. Widziała, że nie chce odjeżdżać ale musi. 

- No to pa – wysyczała przez zaciśnięte wargi po czym wróciła do swoich obowiązków zamykając za nim drzwi wejściowe. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz