23 kwietnia 2015

Don't



Jesteś beznadziejna… Przyznała w myślach po czym wyszła z fotela, odłożyła na bok komputer i zastygła w bezruchu obserwując duże szare pudełko ze wszystkimi tajemnicami. „Ty się tego pozbyłeś… Czemu? ” – zastanawiała się bardzo długo po czym wsunęła na stopy skarpety, dopiła ciepłą jeszcze herbatę i usiadła naprzeciwko pudełka chcąc przejrzeć zawartość. Facet wyjechał na tygodniową delegację więc co można robić wieczorem w pustym mieszkaniu bez żywej duszy.
Stukanie do drzwi wybiło z rozmyślań. Jedynie co udało się zrobić to spakować w sekundę rzeczy do pudełka i dosunąć pod ścianę zamykając wieczko.
Kto tam? – zapytała zdenerwowana
To ja – odezwał się cicho niski, męski głos.
Otworzyła drzwi, wiedząc doskonale kto za nimi stoi.
- Zapraszam, rozgość się. Kawy? Herbaty?  - zapytała z udawanym zaskoczeniem
- Z chęcią bym się napił herbaty jeśli można – odpowiedział po czym poszedł zaraz za nią do kuchni. Ciągle lubił jak przygotowuje jedzenie, przysmaki  - szczególnie dla niego.
- Mogę się zapytać o cel Twojego przyjścia? Długo Cię tutaj nie było, parę miesięcy minęło od ostatniego spotkania – zapytała nawet nie spoglądając w jego stronę.
- Po prostu chciałem Ciebie zobaczyć, sprawdzić jak się czujesz – wymruczał przy jej skórze niedaleko ucha.
- Nie sądzisz, że już za późno na flirty? O parę miesięcy za późno i o jedną decyzję za daleko ? – wysyczała odsuwając się na bezpieczną odległość.
- No ok. Masz w sumie racją Kotuś – wymruczał stojąc w kącie kuchni, ze spokojem przyglądając się jak krząta się po pomieszczeniu.
Przeszli do salonu gdzie rozlała herbatę z dzbanka do filiżanek po czym lekko spięta usiadła na drugim końcu sofy tak by nie mieć z nim kontaktu. Po sekundzie zdała sobie sprawę, że zostawiła na wierzchu pudełko, które bardzo szybko przykuło Jego uwagę.
- Czy to jest to o czym myślę? – zapytał z błyskiem w oku przysuwają się bliżej na sofie
- Tak, dokładnie. Przeglądam starocie by wiedzieć co wyrzucić a co zostawić. Robię podobnie do Ciebie. Już zapomniałeś o naszej niedawnej rozmowie? Przez Internet bywasz taki odważny a w rzeczywistości nawet palcem nie ruszysz a już na pewno nie zrobisz czegoś co by zachwiało Twój spokój ducha – wysyczała po czym odchyliła głowę do tyłu i oparła ją o oparcie kanapy.
Wykorzystując to przysunął się o oparł delikatnie ciepłe od herbaty wargi do jej szyi, na której szalało przyspieszone tętno. Chciała się odsunąć jednak nie czując zagrożenia pozostała w bezruchu oczekując następnego kroku. Przysunął się i objął ją w pasie nie zbliżając się już bardziej – obawiając się reakcji.
- Co Ty do chol…. – chciała wręcz wykrzyczeć to, ale położył jej palec na ustach tak by uciszyła się i dalej trzymał wargi przy jej szyi, nozdrzami wdychając jej słodki zapach zmieszany z orzeźwiającym zapachem świeżo przygotowanej herbaty.
- Nic Ci nie zrobię, dobrze wiesz o tym… - wymruczał przy jej szyi nie przesuwając się ani na milimetr
- M. nie byłby zadowolony gdyby to zauważył, wiesz, że nie zna Ciebie i na pewno by nie chciał wiedzieć jak blisko mnie siedzisz teraz… - wymruczała bardzo cicho, prawie szeptem, jakby wcale nie chciała tego mówić. Jakby żal przenikał przez głos.
Nie chcąc kontynuować rozmowy, zerwał się na równe nogi po czym podszedł do pudełka i nieśmiało je otworzył. Kilka par szpilek, mnóstwo zabawek, pośród nich wiele, które skrywało za sobą bardzo perwersyjne historie. – To co? Wywalamy? – zaśmiał się ale z bardzo bladą twarzą i pociemniałymi oczami.
- Dobrze, skoro już jesteś to pomożesz mi z tym .. – odezwała się po czym usiadła po turecku naprzeciwko pudełka i zaczęła po kolei wyciągać rzeczy. Zaczęła od kilku par szpilek, które zakupił dla niej. Uwielbiał ją w szpilkach a szczególnie w zestawie z pończochami i koronkową czarną bielizną. Wypakowała ja, ustawiła w rządku i chwilę zatrzymała na nich wzrok po czym bez emocji powiedziała:
- Z 300zł za nie będzie. Wieczorem wystawie je na Allegro – powinny bez problemy pójść. – Wymruczała po czym każdą parę spakowała do pudełka i odstawiła na bok. Nie chciała nawet na niego patrzeć kiedy dokonywała selekcji, stawało się to trudniejsze niż myślała.
- O pejcz… Pamiętasz jak uwielbiałem przeciągać go po Twojej skórze, wzdłuż kręgosłupa kończąc na pośladkach i pomiędzy nimi… - przesunął pejczem po jej plecach aż do pośladków, poczuła gęsią skórę a warga z podniecenia zadrżała.
- Pejcz zostawimy w takim razie. Teraz te wszystkie dildo.. Cóż… Wyniosę je do piwnicy, raczej mi się nie przydadzą na chwilę obecną, ani też w przyszłości – wymruczała pod nosem po czym spojrzała na Niego, kiedy blisko ust trzymał jej ulubioną zabaweczkę. Wsunął ją delikatnie do ust, oblizał i z błyskiem w oku spojrzał na nią.
- Nie rób tego proszę… Tak nie wolno… - powiedziała łapiąc głośno oddech obserwując cała sytuację. Zaczęła czuć podniecenie w podbrzuszu jednak starała się nie okazywać tego.
- Cóż… knebel, to chyba jednak zostawimy prawda? – spojrzał na nią uśmiechając się lubieżnie tak jak zazwyczaj robił w trakcie zabaw, kiedy chciał zrobić jej przyjemnego psikusa.
- Tak zostawmy go, podobnie jak strap-on'y. – wymruczała głośno przełykając ślinę. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Poczuła, że ma ochotę na dziki i namiętny seks. Teraz.
- Dobrze – wysyczał blisko jej twarzy. Za blisko, po czym złożył pocałunek blisko ucha i usiadł w rozkroku za nią, tak, że jej dłonie znalazły się przy plecach a ciało opierało się o jego klatkę piersiową, która szybko nabierała i wyrzucała powietrze. Czuła ciepły oddech na  karku przez co przymknęła oczy i skrępowana przypominała sobie w głowie przeszłe wydarzenia.
- Proszę Cię… nie utrudniaj tego… to już i tak zbyt wiele dla mnie … - ucałował ją w policzek z ogromną tęsknotą i odsunął się z chłodem kawałek od niej.
- To skoro mamy już wszystko ogarnięte to ja będę się zbierał bo już późno. Chyba pora na mnie poza tym Ty też musisz się wyspać, prawda? – wymruczał po czym namiętnie ucałował dociskając mocno do ściany.
- Och…. No dobrze. Skoro musisz – wymruczała z trudem łapiąc oddech.

Kiedy kończył zakładać buty wszedł do domu zmęczony ale z bukietem kwiatów jej facet – który wcześniej wrócił z delegacji – zaskoczony widokiem swojej dziewczyny dosyć mocno speszonej oraz obcego faceta tak późno wychodzącego z mieszkania.
- O, kurwa… - wysyczała po czym przedstawiła Panów wzajemnie, podziękowała za spotkanie.
Po zamknięciu się drzwi wejściowych z drżącymi nogami stanęła w korytarzu patrząc jak jej mężczyzna rozbiera się z miną dosyć rozwścieczonego byka.
- To był On, prawda?  - zapytał bardzo cicho, prawie szeptem…
- To nie tak…  





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz