Jesteś beznadziejna… Przyznała w myślach po czym wyszła z
fotela, odłożyła na bok komputer i zastygła w bezruchu obserwując duże szare
pudełko ze wszystkimi tajemnicami. „Ty się tego pozbyłeś… Czemu? ” – zastanawiała
się bardzo długo po czym wsunęła na stopy skarpety, dopiła ciepłą jeszcze herbatę
i usiadła naprzeciwko pudełka chcąc przejrzeć zawartość. Facet wyjechał na
tygodniową delegację więc co można robić wieczorem w pustym mieszkaniu bez
żywej duszy.
Stukanie do drzwi wybiło z rozmyślań. Jedynie co udało się
zrobić to spakować w sekundę rzeczy do pudełka i dosunąć pod ścianę zamykając
wieczko.
Kto tam? – zapytała zdenerwowana
To ja – odezwał się cicho niski, męski głos.
Otworzyła drzwi, wiedząc doskonale kto za nimi stoi.
- Zapraszam, rozgość się. Kawy? Herbaty? - zapytała z udawanym zaskoczeniem
- Z chęcią bym się napił herbaty jeśli można – odpowiedział po
czym poszedł zaraz za nią do kuchni. Ciągle lubił jak przygotowuje jedzenie,
przysmaki - szczególnie dla niego.
- Mogę się zapytać o cel Twojego przyjścia? Długo Cię tutaj
nie było, parę miesięcy minęło od ostatniego spotkania – zapytała nawet nie spoglądając
w jego stronę.
- Po prostu chciałem Ciebie zobaczyć, sprawdzić jak się
czujesz – wymruczał przy jej skórze niedaleko ucha.
- Nie sądzisz, że już za późno na flirty? O parę miesięcy za
późno i o jedną decyzję za daleko ? – wysyczała odsuwając się na bezpieczną
odległość.
- No ok. Masz w sumie racją Kotuś – wymruczał stojąc w kącie
kuchni, ze spokojem przyglądając się jak krząta się po pomieszczeniu.
Przeszli do salonu gdzie rozlała herbatę z dzbanka do
filiżanek po czym lekko spięta usiadła na drugim końcu sofy tak by nie mieć z
nim kontaktu. Po sekundzie zdała sobie sprawę, że zostawiła na wierzchu
pudełko, które bardzo szybko przykuło Jego uwagę.
- Czy to jest to o czym myślę? – zapytał z błyskiem w oku
przysuwają się bliżej na sofie
- Tak, dokładnie. Przeglądam starocie by wiedzieć co
wyrzucić a co zostawić. Robię podobnie do Ciebie. Już zapomniałeś o naszej
niedawnej rozmowie? Przez Internet bywasz taki odważny a w rzeczywistości nawet
palcem nie ruszysz a już na pewno nie zrobisz czegoś co by zachwiało Twój
spokój ducha – wysyczała po czym odchyliła głowę do tyłu i oparła ją o oparcie
kanapy.
Wykorzystując to przysunął się o oparł delikatnie ciepłe od
herbaty wargi do jej szyi, na której szalało przyspieszone tętno. Chciała się
odsunąć jednak nie czując zagrożenia pozostała w bezruchu oczekując następnego
kroku. Przysunął się i objął ją w pasie nie zbliżając się już bardziej –
obawiając się reakcji.
- Co Ty do chol…. – chciała wręcz wykrzyczeć to, ale położył
jej palec na ustach tak by uciszyła się i dalej trzymał wargi przy jej szyi,
nozdrzami wdychając jej słodki zapach zmieszany z orzeźwiającym zapachem świeżo
przygotowanej herbaty.
- Nic Ci nie zrobię, dobrze wiesz o tym… - wymruczał przy
jej szyi nie przesuwając się ani na milimetr
- M. nie byłby zadowolony gdyby to zauważył, wiesz, że nie
zna Ciebie i na pewno by nie chciał wiedzieć jak blisko mnie siedzisz teraz… -
wymruczała bardzo cicho, prawie szeptem, jakby wcale nie chciała tego mówić.
Jakby żal przenikał przez głos.
Nie chcąc kontynuować rozmowy, zerwał się na równe nogi po
czym podszedł do pudełka i nieśmiało je otworzył. Kilka par szpilek, mnóstwo
zabawek, pośród nich wiele, które skrywało za sobą bardzo perwersyjne historie.
– To co? Wywalamy? – zaśmiał się ale z bardzo bladą twarzą i pociemniałymi
oczami.
- Dobrze, skoro już jesteś to pomożesz mi z tym .. –
odezwała się po czym usiadła po turecku naprzeciwko pudełka i zaczęła po kolei wyciągać
rzeczy. Zaczęła od kilku par szpilek, które zakupił dla niej. Uwielbiał ją w
szpilkach a szczególnie w zestawie z pończochami i koronkową czarną bielizną.
Wypakowała ja, ustawiła w rządku i chwilę zatrzymała na nich wzrok po czym bez
emocji powiedziała:
- Z 300zł za nie będzie. Wieczorem wystawie je na Allegro –
powinny bez problemy pójść. – Wymruczała po czym każdą parę spakowała do
pudełka i odstawiła na bok. Nie chciała nawet na niego patrzeć kiedy dokonywała
selekcji, stawało się to trudniejsze niż myślała.
- O pejcz… Pamiętasz jak uwielbiałem przeciągać go po Twojej
skórze, wzdłuż kręgosłupa kończąc na pośladkach i pomiędzy nimi… - przesunął
pejczem po jej plecach aż do pośladków, poczuła gęsią skórę a warga z
podniecenia zadrżała.
- Pejcz zostawimy w takim razie. Teraz te wszystkie dildo..
Cóż… Wyniosę je do piwnicy, raczej mi się nie przydadzą na chwilę obecną, ani
też w przyszłości – wymruczała pod nosem po czym spojrzała na Niego, kiedy
blisko ust trzymał jej ulubioną zabaweczkę. Wsunął ją delikatnie do ust,
oblizał i z błyskiem w oku spojrzał na nią.
- Nie rób tego proszę… Tak nie wolno… - powiedziała łapiąc
głośno oddech obserwując cała sytuację. Zaczęła czuć podniecenie w podbrzuszu
jednak starała się nie okazywać tego.
- Cóż… knebel, to chyba jednak zostawimy prawda? – spojrzał na
nią uśmiechając się lubieżnie tak jak zazwyczaj robił w trakcie zabaw, kiedy
chciał zrobić jej przyjemnego psikusa.
- Tak zostawmy go, podobnie jak strap-on'y. – wymruczała głośno
przełykając ślinę. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Poczuła, że ma
ochotę na dziki i namiętny seks. Teraz.
- Dobrze – wysyczał blisko jej twarzy. Za blisko, po czym złożył
pocałunek blisko ucha i usiadł w rozkroku za nią, tak, że jej dłonie znalazły
się przy plecach a ciało opierało się o jego klatkę piersiową, która szybko
nabierała i wyrzucała powietrze. Czuła ciepły oddech na karku przez co przymknęła oczy i skrępowana
przypominała sobie w głowie przeszłe wydarzenia.
- Proszę Cię… nie utrudniaj tego… to już i tak zbyt wiele
dla mnie … - ucałował ją w policzek z ogromną tęsknotą i odsunął się z chłodem
kawałek od niej.
- To skoro mamy już wszystko ogarnięte to ja będę się
zbierał bo już późno. Chyba pora na mnie poza tym Ty też musisz się wyspać,
prawda? – wymruczał po czym namiętnie ucałował dociskając mocno do ściany.
- Och…. No dobrze. Skoro musisz – wymruczała z trudem łapiąc
oddech.
Kiedy kończył zakładać buty wszedł do domu zmęczony ale z
bukietem kwiatów jej facet – który wcześniej wrócił z delegacji – zaskoczony widokiem
swojej dziewczyny dosyć mocno speszonej oraz obcego faceta tak późno
wychodzącego z mieszkania.
- O, kurwa… - wysyczała po czym przedstawiła Panów
wzajemnie, podziękowała za spotkanie.
Po zamknięciu się drzwi wejściowych z drżącymi nogami
stanęła w korytarzu patrząc jak jej mężczyzna rozbiera się z miną dosyć
rozwścieczonego byka.
- To był On, prawda?
- zapytał bardzo cicho, prawie szeptem…
- To nie tak…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz